Gang paserów samochodowych z woj. lubuskiego rozbity

REKLAMA
REKLAMA
Paserstwo samochodowe
Lubuscy policjanci rozbili grupę zajmującą się paserstwem samochodowym. Akt oskarżenia obejmuje 15 osób. Wg śledczych za pośrednictwem szefa grupy na rynek trafiły kradzione części i samochody warte łącznie 10 mln zł – poinformował Grzegorz Jaroszewicz z lubuskiej policji.
REKLAMA
„O kierowanie grupą oskarżono 30-letniego mężczyznę. Prokurator zarzucił mu paserstwo, legalizacją kradzionych samochodów oraz próbę przekupstwa policjantów i oszustwa. Grozi mu do 10 lat więzienia” - powiedział w środę PAP Jaroszewicz.
Według policji kierowana przez niego grupa zajmowała się demontowaniem i sprzedażą kradzionych aut na części i usuwaniem danych identyfikacyjnych. Część z podejrzanych zajmowała się dostarczaniem skradzionych pojazdów, kolejni je rozkręcali. 30-latek miał zajmować się legalizacją i sprzedażą pojazdów za pośrednictwem firmy, którą prowadziła jego żona.
Zobacz też: Jakie auta są najczęściej zabezpieczane przed kradzieżą?
Śledztwo w tej sprawie trwało prawie cztery lata. Na trop szajki policja wpadła po zatrzymaniu złodziei przewożących skradzione w Niemczech elektronarzędzia. Okazało się, że ich auto miało zamontowane części ze skradzionych pojazdów.
REKLAMA
Idąc tym tropem kryminalni dotarli do 30-letniej kobiety, która prowadziła firmę zajmującą się przeróbką i rejestracją uszkodzonych samochodów importowanych z Wielkiej Brytanii oraz handlem używanymi częściami samochodowymi. Policjanci ustalili, że podzespoły do naprawy oraz modyfikacji aut z Wysp pochodziły m.in. z samochodów kradzionych w innych krajach europejskich.
W trakcie postępowania zatrzymano kilkanaście osób, wobec sześciu z nich stosowano tymczasowe aresztowania. Na poczet przyszłych kar grożących oskarżonym prokuratura zabezpieczyła mienie o łącznej wartości ponad 630 tys. zł.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA