REKLAMA

Kategorie
Zaloguj się

Zarejestruj się

Proszę podać poprawny adres e-mail Hasło musi zawierać min. 3 znaki i max. 12 znaków
* - pole obowiązkowe
Przypomnij hasło
Witaj
Usuń konto
Aktualizacja danych
  Informacja
Twoje dane będą wykorzystywane do certyfikatów.

Test Opel Insignia 2.8 V6 Turbo: Zmiana na lepsze

Michał Karczewski
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo przód Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo przód Fot. Maciej Medyj

REKLAMA

REKLAMA

Insignia jako symbol nowej jakości Opla. To nie temat pracy magisterskiej, ale myśl jaka przyświecała konstruktorom i projektantom tego modelu. Zobaczmy ile z tych założeń udało się wcielić w życie.

REKLAMA

Insignia - mimo, że w ofercie jest stosunkowo krótko - zdążyła się już dobrze wpisać w krajobraz polskich dróg. Pierwsze wrażenie, jakie robi to auto jest naprawdę dobre. Widać duży skok jakościowy w porównaniu z popularną Vectrą, co najwyraźniej chciał podkreślić również sam producent odcinając się od tamtej nazwy. Warto zauważyć, że Insignia w obliczu braku bezpośredniego następcy Omegi pełni obecnie w ofercie Opla rolę flagowej limuzyny. Auto zostało uhonorowane prestiżowym tytułem Car of The Year 2009. To z jednej strony znakomita reklama dla konkretnego modelu, z drugiej potwierdzenie że to co oferuje dane auto wypada pozytywnie na tle innych rynkowych nowości.

REKLAMA

Flagowy Opel prezentuje się okazale. Przy długości równej 4830 mm i szerokości wynoszącej 1856 mm plasuje się w górnej strefie klasy średniej. Wiele osób krytykowało Vectre C twierdząc, że jest mało wyrazista. W stosunku do Insigni ciężko postawić podobne zarzuty. Jej linia ma swój charakter, a ponadto dała początek stylowi, w jakim zaczynają być projektowane kolejne nowe modele niemieckiego producenta. Przód robi bardzo dobre wrażenie. Jest masywny, elegancki, po prostu ładny. Gdyby nie znaczek, śmiało możnaby pomyśleć, że to samochód jednej z marek segmentu premium. Oglądając profil auta, w oczy rzuca się mocno opadająca linia dachu, budząca skojarzenia z coupe oraz potężne przetłoczenie na bocznych drzwiach w kształcie litery L.

Tył to duże, strzeliste światła oraz atrakcyjnie wyglądające dwie rury wydechowe. Niebanalny styl niesie ze sobą również minusy. Narzekać można na przykład na widoczność. Boczne szyby są dość małe, zaś tylne słupki - szerokie. Na szczęście producent zastosował przednie i tylne czujniki parkowania o odmiennych tonach brzęczyka. Do testów otrzymaliśmy pięciodrzwiową Insignię w wersji Sport, wyposażoną w najmocniejszy oferowany silnik o pojemność 2.8 litra, napęd na cztery koła i automatyczną skrzynię biegów.

Zobacz też: Opinie kierowców o Opel Insignia

REKLAMA

Wnętrze to kontynuacja atrakcyjnego stylu karoserii. W testowanym egzemplarzu było ono jednak wyjątkowo ciemne, co nie każdemu przypadnie to do gustu. Jedynym "jasnym punktem" były zastosowane gdzieniegdzie srebrne wstawki. Spasowanie materiałów jest przyzwoite, jednak plastikowe elementy wykończenia deski rozdzielczej robią tandetne wrażenie i nie pasują do eleganckiego auta. Konsola środkowa prezentuje się bardzo atrakcyjnie. Na pierwszy rzut oka można mieć obawy o zbyt dużą ilość umieszczonych na niej przycisków, jednak w praktyce nie ma problemów z ich intuicyjną obsługą. Zarówno ergonomia deski rozdzielczej, jak i całego wnętrza jest bez zarzutu. W aucie zrezygnowano z zastosowanych w Vectrze, a często krytykowanych, impulsowych przełączników kierunkowskazów i wycieraczek. Z przodu na brak przestrzeni nie można narzekać. Obszerne i wygodne siedzenia zmieszczą z powodzeniem osoby dużych gabarytów.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

W testowanej wersji fotel kierowcy miał pełną elektryczną regulację oraz pamięć ustawień i podobnie jak miejsce pasażera - regulowane podparcie ud. Z tylu siedzi się wygodnie. Nie brakuje miejsca na nogi, a kanapa jest komfortowa i dobrze wyprofilowana. Dynamiczna linia auta wymusiła mocno opadającą linię dachu co z pewnością da się we znaki wysokim pasażerom. Komfort podróży podnosi podłokietnik ze schowkiem i miejscem na dwa kubki, zaś bezpieczeństwo podczas jazdy w nocy zwiększają ksenonowe reflektory z funkcja doświetlania zakrętów.

Zobacz też: Test Ford Focus 1.6 Ecoboost: W stronę perfekcji

Wnętrze zostało bardzo dobrze wyciszone. Na niskich obrotach słychać jedynie cichy basowy pomruk jednostki napędowej. Zegary są duże i mają atrakcyjny wygląd, ale ich skalowanie mogłoby być bardziej czytelne. Na duży plus zasługuje potężny wyświetlacz komputera, który pokazuje polskie komunikaty nie używając skrótów. Osobom lubiącym korzystać w aucie z muzyki zapisanej na elektronicznym nośniku, mocno da się we znaki brak gniazda USB. Producent przewidział jedynie wejście AUX. Zastosowany w Insigni seryjny zestaw audio gra na zadowalającym poziomie. Bagażnik Opla klasy średniej jest bardzo obszerny. W wersji pięciodrzwiowej jego wielkość wynosi 530 litrów, czyli tylko o 10 mniej niż w przypadku kombi. Po złożeniu tylnej kanapy do dyspozycji jest już 1075 litrów. Zadbano także o otwór ułatwiający przewożenie długich przedmiotów, a funkcjonalność podnosi ogromna klapa.

Dynamiczny wygląd testowanej wersji szedł w parze z osiągami. Pod maską pracował turbobenzynowy silnik o sześciu cylindrach w układzie V, pojemności 2.8 litra i mocy 260 koni mechanicznych, uzyskiwanej przy 5500 obrotów na minutę. Maksymalny moment tego motoru wynosi 350 Nm i osiągany jest w zakresie 1900-4500 obrotów. To wartości, które u osób lubiących dynamiczną jazdę z pewnością wywołają uśmiech zadowolenia. Przyspieszenie w wersji z automatem wynosi lekko powyżej siedmiu sekund, a maksymalna deklarowana przez producenta prędkość to 250 km/h. W rzeczywistości auto nie urywa głowy podczas przyspieszania, ale trzeba przyznać że jest dynamiczne. Najbardziej jednak traci za sprawą wspomnianej automatycznej, sześciobiegowej skrzyni. I to mimo, że na papierze różnica w osiągach pomiędzy skrzynią manualną, a automatyczną to tylko 0,2 s na niekorzyść tej drugiej. Ma ona jednak dwa zasadnicze minusy. Po pierwsze wyczuwalnie szarpie i to zarówno przy spokojnej jak i dynamicznej jeździe, a po drugie po energicznym wciśnięciu gazu zbyt długo się zastanawia.

Nie oznacza to, że 260-konna Insignia nie zapewnia mocnych wrażeń z jazdy. Po prostu kierowca cały czas ma wrażenie, że frajda z dynamicznego poruszania się tym autem byłaby większa gdyby nie automat. System ma wprawdzie funkcję sekwencyjnej zmiany przełożeń, jednak okazuje się ona tylko teoretyczna. Komputer i tak sam zdecyduje kiedy powinniśmy zmienić bieg, a jeśli spróbujemy to zrobić nie po jego myśli, na wyświetlaczu pojawi się informacja: ”zmiana biegu niemożliwa”. Potężny benzynowy silnik oznacza wysokie spalanie. Dlatego nie dziwi fakt, że podczas testu Insignia zużywała średnio 15,5 – 16 litrów benzyny na sto kilometrów. Producent deklaruje, że podczas miejskiej jazdy spalanie może wynosić nawet 17,6. Hamulce dobrze radzą sobie z zatrzymaniem rozpędzonego auta i dają się łatwo dozować.

Zobacz też: Suzuki SX4: wszystko czy nic?

Na pochwałę zasługuje zawieszenie. Jest komfortowe i dobrze tłumi nierówności. Auto zaopatrzono w system zmieniający charakterystykę w zależności od wybranego przez kierowcę trybu. Do wyboru jest Sport i Tour, zaś całość domyślnie ustawiona jest w pozycji Normal. Nie jest to tylko marketingowy chwyt, bo po wciśnięciu przycisku z napisem Sport zawieszenie naprawdę się utwardza, a automatyczna skrzynia "przeciąga" auto nieco dłużej na poszczególnych biegach. Lekkiemu usztywnieniu ulega również układ kierowniczy, jednak nawet w tym trybie jest zbyt mocno wspomagany. Tryb Tour zarezerwowany został do jazdy bardziej spokojnej, z nastawieniem na komfort. Dodatkowym smaczkiem jest zmiana koloru podświetlenia zegarów, która w trybie Sport jest czerwona, a w przypadku Tour - biała. Testowana wersja zaopatrzona była w adaptacyjny napęd na cztery koła. Domyślnie samochód napędzany jest na przód, a w razie utraty przyczepności dołączane są tylne koła. W praktyce całość sprawdza się dobrze, zapewniając pewne prowadzenie na nawierzchniach o gorszej przyczepności.

Zobacz też: Test Kia Rio: satysfakcja gwarantowana

Najtańsza pięciodrzwiowa Insignia to wydatek 80 400 zł. Za tę kwotę otrzymamy auto z benzynowym silnikiem 1.6 o mocy 115 koni mechanicznych. Testowany egzemplarz z motorem 2.8 V6 i wyposażeniem Sport w skład którego wschodzi między innymi obniżone zawieszenie o zmiennej charakterystyce, pełna elektryka, sportowe akcenty wnętrza czy 18-calowe alufelgi - zdejmie z konta przyszłego właściciela 157 400 zł. Automat wymaga 6 500 zł dopłaty. Kilka propozycji w cenniku znajdzie się również dla tych, którzy uważają że lepszym wyborem będzie diesel. Podstawowa pięciodrzwiowa wersja z silnikiem 2.0 CDTI o mocy 110 koni to wydatek 93 400 zł, zaś opcja o mocy 160 koni z wyposażeniem Sport kosztuje 112 400 zł. Kto uważa, że auto kasy średniej powinno posiadać nadwozie ze stopniowanym tyłem, może zdecydować się na sedana, który jest nieco tańszy, a wyglądem łudząco przypomina opcję pięciodrzwiową. Insignia to pojemne i eleganckie auto, które wyróżnia się na ulicy i choć nie jest pozbawione kilku wad, potrafi dać kierowcy sporo przyjemności z jazdy.

Opel Insignia 2.8 V6 Turbo bok/przód Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo bok/przód Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo tył Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo wnętrze Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo przód Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo tył Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo siedzenia Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo deska rozdzielcza Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo zegary Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo siedzenia Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo siedzenia Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo bagażnik Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo bagażnik Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo silnik Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo deska rozdzielcza Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo skrzynia biegów Fot. Maciej Medyj
Opel Insignia 2.8 V6 Turbo bagażnik Fot. Maciej Medyj
Autopromocja

REKLAMA

Źródło: INFOR

Oceń jakość naszego artykułu

Dziękujemy za Twoją ocenę!

Twoja opinia jest dla nas bardzo ważna

Powiedz nam, jak możemy poprawić artykuł.
Zaznacz określenie, które dotyczy przeczytanej treści:

REKLAMA

Komentarze(0)

Pokaż:

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut. Zanim dodasz komentarz -zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
    QR Code

    © Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.

    Moto
    Zapisz się na newsletter
    Zobacz przykładowy newsletter
    Zapisz się
    Wpisz poprawny e-mail
    Test: Nissan X-Trail 1.5 VC-T MHEV. To niby tylko zwykły, benzynowy X-Trail. Jednak zwykły nie jest

    To miał być zwykły X-Trail, ale mimo wszystko taki zwykły nie jest. Bo standardowy benzyniak moim zdaniem stanowi soczewkę. Soczewkę, która uwydatnia tylko zalety tego SUV-a. Przy tym teście warto jednak zadać pewne pytanie. Czy rodzinny Nissan nie jest trochę zbyt drogi?

    Przypomnij sobie o tym pokrętle. Na zapominalskich już czeka patrol i mandat

    Motoryzacja XXI wieku oznacza elektroniczną wygodę. Bo np. samochód automatycznie włącza światła. Tyle że automat nie zawsze działa prawidłowo. Kierowca powinien kontrolować jego zachowania. W przeciwnym razie to on dostanie mandat.

    392 zł zamiast dotychczasowych 98 zł? Kierowców może czekać bolesna podwyżka

    Po raz kolejny wraca temat podwyżek cen przeglądów technicznych w Polsce. Tym razem interweniują senatorowie. Ile mógłby kosztować przegląd w 2024 r.? 392 zł zamiast 98 zł w przypadku osobówki i 644 zł zamiast 161 zł w przypadku osobówki z LPG.

    Pogoda się poprawiła? A więc... nie myj samochodu. Przynajmniej nie w pełnym słońcu

    Słoneczna pogoda to idealny moment na mycie samochodu? Właśnie, że nie. Rozgrzany lakier "nie przepada" za polewaniem zimną wodą. A to dopiero początek długiej listy problemów. O czym jeszcze musi pamiętać kierowca?

    REKLAMA

    Transport do Wielkiej Brytanii stał się ogromnym wyzwaniem. Po brexicie pojawił się szereg nowych procedur

    Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej sprawiło, że branża transportowa działająca na tej trasie stanęła przed nowymi wyzwaniami. A procedury celne oraz wzmożenie kontroli granicznych to dopiero początek listy.

    W Polsce będą prześwietlać... drogi. GDDKiA chce sprawdzać stan nawierzchni i koleiny profilografami laserowymi

    Pod koniec kwietnia na polskich drogach pojawią się dziwnie wyglądające vany. Te nie będą jednak kolejną formą pułapki założonej na kierowców popełniających wykroczenia. One będą sprawdzać stan nawierzchni po zimie. A właściwie to badać sposób prowadzenia takich kontroli.

    Kara za radio w samochodzie? Rekordzista zapłacił w tym roku 187 tys. zł. To nie żart!

    187 tys. zł. Dokładnie tyle wynosi rekordowa kara za brak abonamentu RTV, która właśnie została ściągnięta w Polsce. Na kierowców padł zatem blady strach. Tylko czy taka kwota jest w ogóle możliwa w przypadku samochodu? Niestety po części tak...

    Opel Frontera 2024. To będzie crossover, a nie SUV. Niemiecka legenda schodzi o segment niżej

    Po 20. latach na rynek powróci Opel Frontera. Nowy model nie powróci jednak do segmentu D. "Spadnie" do klasy pojazdów o oczko niższej. Czy to oznacza degradację modelu? Zdaniem Niemców daje raczej nowe możliwości.

    REKLAMA

    Droższe OC za punkty karne. Ubezpieczyciele coraz chętniej pytają o wykroczenia kierowców

    W 2023 r. ubezpieczyciele podczas kalkulowania składek OC aż 283 mln razy pytali UFG o wykroczenia i uprawnienia kierowców. To oznacza, że hasło droższe OC za punkty karne wcale nie jest hasłem pustym. Zachowania kierowców już dziś mają wpływ na wysokość składki.

    Podmienił tablice rejestracyjne w aucie. Wpadł na przekroczeniu prędkości. Teraz grozi mu więzienie i 8,5 tys. zł kary za brak OC

    50-latek podmienił tablice rejestracyjne w aucie. Chciał bowiem "przyprowadzić Opla od mechanika po wykonanej naprawie". Teraz jego sprawa trafi do sądu. Nowe przepisy sprawiają, że grozi mu do 5 lat więzienia. A to jeszcze nie koniec kar dla kierowcy.

    REKLAMA