Czy sprzedaż diesla będzie ograniczona? Chodzi o ceny paliwa

REKLAMA
REKLAMA
Czy sprzedaż diesla będzie ograniczona? Chodzi o ceny paliwa. Właściciel stacji paliw mówi, że takiego kryzysu nie pamięta. Jest najgorzej od 35 lat.
- Ceny paliwa w hurcie wyższe niż w detalu
- Czy sprzedaż diesla może być ograniczona?
- Ceny paliwa idą w górę
Ceny paliwa w hurcie wyższe niż w detalu
Eksperci przyznają wprost – na rynku paliw tak źle nie było jeszcze nigdy. Ceny w hurtach są wyższe niż u operatorów detalicznych, a cena paliwa miesiąc do miesiąca wzrosła nawet o ponad złotówkę na litrze. – Żyjemy jako transport w permanentnym kryzysie od siedmiu lat. Gdy uda się ustabilizować sytuację to za moment pojawia się kolejny problem. Od pandemii do wojny, od wojny do skoku inflacyjnego, od skoku inflacyjnego do wojny. Nie oczekujemy od rządzących prezentów tylko pochylenia się nad możliwością czasowego wsparcia branży. My obecnie jako przewoźnicy drogowi dopłacamy do tego, by obsługiwać klientów – mówi Dariusz Matulewicz, prezes Zachodniopomorskiego Stowarzyszenia Przewoźników Drogowych.
REKLAMA
REKLAMA
Czy sprzedaż diesla może być ograniczona?
Diesel atakuje już kwotę 9 złotych za litr, w niektórych regionach ceny paliw biją historyczne rekordy, a hurtownicy i detaliści patrzą na sytuację z gigantycznym niepokojem. Co dalej z cenami paliw? Eksperci nie mają wątpliwości, że kryzys na Bliskim Wschodzie nie zostanie opanowany w kwartał, a ilość problemów zamiast maleć to permanentnie rośnie. - Jesteśmy w przede dniu kolejnego kryzysu i czas to sobie uświadomić. Ceny paliw nie spadają, a rosną, hurtownicy przyznają, że tak źle jeszcze nie było, a detaliści sprzedają paliwo taniej niż kupują je w hurcie. Efekt jest taki, że ratowanie płynności sprzedaży paliwa spoczywa na barkach przedsiębiorców. Obecnie wszyscy notują straty: sprzedający paliwo, przewoźnicy drogowi, a za moment także wszystkie firmy od małych po wielkie, które nie mogą działać bez transportu. Kryzys na Bliskim Wschodzie jest dla nas odczuwalny po pięciu tygodniach. Strach pomyśleć co będzie dalej – mówi Hanna Mojsiuk, prezes Północnej Izby Gospodarczej w Szczecinie.
Wojciech Teszner prowadzi stacje paliw od 1990 roku. Jest ekspertem Północnej Izby Gospodarczej i Polskiej Izby Paliw Płynnych. Jak mówi takiego kryzysu nie pamięta. Jest najgorzej od 35 lat. - Poważnie rozważamy możliwość ograniczenia sprzedaży diesla. Sprzedaż diesla generuje u nas straty na litrze na poziomie kilkudziesięciu groszy na litrze. Tak źle jeszcze nie było i wiem, że wiele firm zajmujących się handlem detalicznym poważnie rozważa zmiany – mówi Wojciech Teszner. - Dochodzi do sytuacji nerwowych reakcji, a nawet agresji względem sprzedawców na stacjach paliw – dodaje Wojciech Teszner.
Ceny paliwa idą w górę
Północna Izba Gospodarcza i Zachodniopomorskie Stowarzyszenie Przewoźników Drogowych napisało już do premiera, a transportowy spotkali się z wiceministrem infrastruktury. - Czekamy na efekty – mówi Dariusz Matulewicz, prezes ZSPD. - W ciągu czterech tygodni mamy wzrost o ponad 50%. Cena baryłki waha się radykalnie. Wystartowała od 60 dolarów, a teraz mamy już blisko 100, a bywało nawet 118. Paliwo w Polsce ciągle drożeje. Nie ma tutaj konsekwencji i horyzontu na uspokojenie sytuacji. Wielu przewoźników mówi wprost, że tak się nie da funkcjonować na dłuższą metę – mówi Matulewicz. - Ceny mkną do góry jak rakieta, a spadać będą jak piórko – dodaje ekspert.
REKLAMA
- Zauważamy, że konflikt na Bliskim Wschodzie wpływa już na ceny frachtów i wyceny na kolejne miesiące. Sytuacja jest poważna i nie ma mowy o tym, by logistyka, transport i spedycja przeszły nad tą niepewnością do porządku dziennego. Cieśnina Ormuz jest jednym z najbardziej newralgicznych gospodarczo punktów na mapie świata, to 33 kilometry przez które przepływa 30% ropy świata. Geopolityka na drugim końcu świata wpływa na to, że obecnie na stacjach paliw płacimy niewyobrażalne jeszcze niedawno kwoty – mówi Przemysław Hołowacz, dyrektor ds. rozwoju biznesu Grupy CSL.
- Biznes już reaguje szybciej i dynamiczniej niż kiedyś. Wysokie ceny energii i nawozów przekładają się bezpośrednio na wzrost kosztów produkcji i żywności w Europie. Widzimy także np. wzrost cen ubezpieczeń dla transportu – dodaje Przemysław Hołowacz.
Potwierdza to ekspert ds. ubezpieczeń Paweł Skotnicki. - Ubezpieczenia i klauzule wojenne nigdy nie były topowym produktem. Mamy tutaj typową sytuację, gdy scenariusz pisze nam życie. Produkt niszowy staje się produktem masowym. Produkt, który był zawsze dość drogi i zainteresowane były nim tylko specjalistyczne firmy, nagle staje się jednym z priorytetów, bo jeżeli chcemy nadal prowadzić biznes w skali globalnej to lepiej być zabezpieczonym – mówi ekspert ubezpieczeniowy Paweł Skotnicki.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA


