Bezpieczna podróż z dziećmi. 5 zasad na wakacyjny wyjazd autem według Gosi Rdest

REKLAMA
REKLAMA
W środku wakacji 2026 tysiące rodzin ruszają w dłuższe trasy, a droga na urlop bywa dziś większym wyzwaniem niż sam pobyt na miejscu. Pełne auto, dzieci z tyłu, wysokie temperatury, korki i zmęczenie sprawiają, że nawet rutynowy wyjazd wymaga planu. Gosia Rdest – kierowca wyścigowy i mama dwóch córek – pokazuje, jak kilka prostych zasad może realnie zwiększyć bezpieczeństwo rodziny w trasie.
- 5 zasad bezpiecznej podróży z dziećmi: Wakacje 2026 - dlaczego właśnie teraz trzeba uważać bardziej?
- Zasada pierwsza bezpiecznej podróży: Pierwsze kilometry potraktuj jak okrążenie rozpoznawcze
- Zasada druga: Pakuj auto tak, jakby każdy przedmiot miał znaczenie
- Zasada trzecia: Patrz kilka samochodów do przodu
- Zasada czwarta: Po postoju daj sobie chwilę na ponowne wejście w rytm jazdy
- Zasada piąta: Zmęczenie to sygnał do postoju, nie do walki
- 5 zasad bezpiecznej podróży z dziećmi: Najważniejsza decyzja w podróży to nie ścigać się z czasem
- 5 zasad bezpiecznej podróży z dziećmi - najczęstsze pytania (FAQ)
Z lektury tego tekstu dowiesz się, że:
- 78 proc. Polaków jedzie na wakacje własnym samochodem, a lato to jeden z najtrudniejszych okresów na drogach.
- W sierpniu zeszłego roku doszło do 2247 wypadków – to najwięcej w całym roku.
- Gosia Rdest radzi, by po załadowaniu auta pierwsze kilometry przejechać spokojniej i dać sobie czas na wyczucie samochodu.
- W podróży z dziećmi ogromne znaczenie mają pakowanie, regularne postoje i szybka reakcja na zmęczenie kierowcy.
5 zasad bezpiecznej podróży z dziećmi: Wakacje 2026 - dlaczego właśnie teraz trzeba uważać bardziej?
Lato to dla kierowców czas szczególny. Z jednej strony więcej osób wyjeżdża, z drugiej – więcej samochodów pojawia się na drogach krajowych, ekspresówkach i autostradach. Z danych przywołanych w materiale wynika, że według raportu Eurocamp Polska 78 proc. badanych wyjeżdża na wakacje własnym autem, a 56 proc. korzysta z samochodu podczas urlopu częściej niż kilka lat temu.
REKLAMA
REKLAMA
To oznacza więcej długich tras, więcej bagaży i więcej sytuacji, w których kierowca musi zachować zimną krew. Tym bardziej że według danych Komendy Głównej Policji w sierpniu ubiegłego roku odnotowano 2247 wypadków – najwięcej z miesięcy w roku.
„Na torze szybkość nigdy nie jest przypadkiem. Jest efektem przygotowania, koncentracji i przewidywania. Dokładnie te same zasady działają na zwykłej drodze, szczególnie kiedy jedziemy z dziećmi. Różnica jest taka, że w rodzinnej podróży nie chodzi o czas przejazdu, tylko o to, żeby bezpiecznie dojechać na miejsce” - mówi Gosia Rdest, kierowca wyścigowy i mama dwójki dzieci.

Gosia Rdest za kierownicą
Gosia Rdest za kierownicą
Materiały prasowe
„Rodzice często świetnie planują noclegi, atrakcje i walizki, ale samą podróż traktują jak etap, który trzeba po prostu przetrwać. A przecież podróż też jest częścią wakacji. Jeśli ruszamy zestresowani, niewyspani i z założeniem, że musimy nadrobić każdą minutę, sami podnosimy ryzyko na drodze” - dodaje Gosia Rdest.
Zasada pierwsza bezpiecznej podróży: Pierwsze kilometry potraktuj jak okrążenie rozpoznawcze
To jedna z najciekawszych rad od Gosi Rdest. Po zapakowaniu auta samochód przestaje zachowywać się tak jak zwykle. Ma większą masę, inaczej hamuje, może być bardziej wrażliwy na boczny wiatr, a jeśli na dachu jest box albo z tyłu bagażnik rowerowy – różnicę czuć jeszcze mocniej.
Dlatego pierwsze kilkadziesiąt minut trasy warto przejechać spokojniej:
REKLAMA
- bez gwałtownych manewrów,
- bez ostrego wyprzedzania,
- bez prób natychmiastowego odrabiania czasu z postojów.
„Na torze pierwsze okrążenia służą wyczuciu samochodu, opon, hamulców i warunków. W rodzinnej podróży jest podobnie. Jeśli auto jest pełne bagaży, dzieci siedzą z tyłu, a na dachu mamy box, nie można zakładać, że będzie prowadziło się dokładnie tak samo jak puste auto w mieście” - podkreśla Gosia Rdest.
Zasada druga: Pakuj auto tak, jakby każdy przedmiot miał znaczenie
Wakacyjny wyjazd to zwykle nie tylko walizki. Dochodzą jeszcze zabawki, hulajnoga, wózek, torby z jedzeniem, butelki z wodą czy sprzęt plażowy. I właśnie tu wielu kierowców popełnia poważny błąd.
Najcięższe rzeczy powinny leżeć w bagażniku i:
- jak najniżej,
- jak najbliżej oparcia tylnej kanapy.
Nie wolno zostawiać luzem ciężkich przedmiotów:
- na półce pod tylną szybą,
- między pasażerami,
- na wierzchu bagażu bez zabezpieczenia.
W razie gwałtownego hamowania lub zderzenia nawet zwykła butelka z wodą może stać się niebezpiecznym pociskiem. Przy zderzeniu luźne przedmioty mogą oddziaływać nawet 20–30 razy mocniej, niż wynikałoby to z ich normalnej wagi.
„Dobrze spakowane auto to nie kwestia porządku, tylko bezpieczeństwa. Na torze każdy element musi być zabezpieczony, bo przy przeciążeniach nie ma miejsca na przypadek. W aucie rodzinnym zasada jest taka sama: nic ciężkiego nie powinno latać luzem po kabinie” - mówi Gosia Rdest.
Zasada trzecia: Patrz kilka samochodów do przodu
To nawyk z jazdy wyczynowej, ale świetnie działa też w zwykłej trasie na wakacje. Chodzi o to, by nie patrzeć tylko na samochód tuż przed maską, ale obserwować, co dzieje się dużo dalej:
- kto zaczyna hamować,
- gdzie tworzy się korek,
- kto może zaraz zmienić pas,
- gdzie ktoś będzie próbował włączyć się do ruchu.
W aucie rodzinnym koncentrację rozpraszają dzieci, rozmowy, nawigacja czy zwykłe zmęczenie. Tym bardziej trzeba sobie świadomie przypominać, żeby patrzeć szerzej.
„Dzieci z tyłu, rozmowy, nawigacja i zmęczenie mogą zawężać uwagę kierowcy. Dlatego warto świadomie przypominać sobie: patrzę dalej niż tylko na samochód przede mną. Im wcześniej widzę sytuację, tym spokojniej mogę zareagować” - tłumaczy Gosia Rdest.
Zasada czwarta: Po postoju daj sobie chwilę na ponowne wejście w rytm jazdy
To cenna rada, o której wielu kierowców zapomina. Postój nie kończy się w chwili, gdy zamykasz drzwi i odpalasz silnik. Po przerwie kierowca często jest jeszcze myślami przy dzieciach, toalecie, tankowaniu albo zmianie planu trasy.
Dlatego po ruszeniu warto przez kilka minut jechać spokojniej i dać sobie czas na:
- skoncentrowanie uwagi na jeździe,
- sprawdzenie lusterek (gdy kierowcy się zamieniają),
- upewnienie się, że wszyscy mają zapięte pasy,
- spokojne wejście z powrotem w rytm jazdy.
„Na torze po neutralizacji albo przerwie kierowca nie wraca od razu do maksymalnego tempa. Najpierw odzyskuje rytm. W rodzinnej podróży też warto dać sobie kilka minut spokojniejszej jazdy po każdym postoju” - wyjaśnia Gosia Rdest.
Zalecenie GDDKiA: przy długiej jeździe warto robić postoje maksymalnie co 2–3 godziny. Nawet krótka przerwa z wyjściem z auta i kilkoma krokami działa na koncentrację bardzo dobrze.
Zasada piąta: Zmęczenie to sygnał do postoju, nie do walki
To chyba najważniejsza zasada ze wszystkich. Zmęczenie rzadko spada na kierowcę nagle. Zwykle wcześniej pojawiają się sygnały ostrzegawcze:
- częstsze mruganie,
- ziewanie,
- gorsze utrzymanie stałego tempa,
- opóźnione reakcje,
- słabsza pamięć ostatnich kilometrów,
- rosnąca irytacja.
Jeśli kierowca zaczyna jechać potocznie mówiąc „na automacie”, to nie jest moment na przyspieszenie tempa i zaciskanie zębów, byle dojechać.
„Najbardziej niebezpieczny moment to ten, w którym kierowcy wydaje się, że jeszcze da radę. Jeśli łapiemy się na tym, że jedziemy bardziej automatycznie, później zauważamy znaki albo zaczynamy się irytować, to nie jest moment na kolejną kawę i zaciskanie zębów. To jest moment na postój” - podkreśla Gosia Rdest.
5 zasad bezpiecznej podróży z dziećmi: Najważniejsza decyzja w podróży to nie ścigać się z czasem
Wakacyjna droga bardzo łatwo zamienia się w wyścig z planem: trzeba zdążyć na zameldowanie, ominąć korek, dojechać przed nocą. Tyle że w podróży z dziećmi takie myślenie szybko zaczyna pracować przeciwko kierowcy.
Na końcu i tak najważniejsze jest jedno: wszyscy mają dojechać spokojnie i bezpiecznie.
„Kiedy jadę z dziećmi, priorytety są bardzo jasne. Nie chodzi o tempo, tylko o odpowiedzialność. Możemy dojechać później, możemy zrobić dodatkowy postój, możemy zmienić plan. Najważniejsze, żeby wszyscy dotarli bezpiecznie” - podsumowuje Gosia Rdest.
5 zasad bezpiecznej podróży z dziećmi - najczęstsze pytania (FAQ)
Jak często robić postoje podczas długiej trasy z dziećmi?
GDDKiA rekomenduje postoje co 2–3 godziny, nawet jeśli są krótkie. Ale pamiętaj: postój to nie podjechanie do okienka fast foodu po kawę bez wysiadania z pojazdu. Dopiero wyjście z auta i chwila ruchu pomagają odzyskać koncentrację.
Gdzie pakować najcięższe rzeczy w aucie?
Jak najniżej i jak najbliżej oparcia tylnej kanapy w bagażniku. To zmniejsza ryzyko przemieszczania się bagażu i poprawia stabilność auta.
Czy butelka z wodą może być niebezpieczna podczas zderzenia?
Tak. Luźne przedmioty podczas gwałtownego hamowania lub wypadku mogą oddziaływać z siłą wielokrotnie większą niż ich normalna masa.
Dlaczego po postoju warto jechać kilka minut spokojniej?
Bo kierowca nie wraca od razu do pełnej koncentracji. Trzeba chwili, by znów wejść w rytm jazdy i spokojnie ocenić sytuację na drodze.
Jak rozpoznać, że kierowca jest zmęczony?
Sygnały to m.in. ziewanie, częste mruganie, opóźnione reakcje, jazda „na automacie”, irytacja i słabsza pamięć ostatnich kilometrów.
Czy pierwsze kilometry po zapakowaniu auta trzeba przejechać inaczej?
Tak. Pełne auto, box dachowy czy rowery zmieniają zachowanie samochodu, dlatego na początku trasy warto jechać spokojniej i wyczuć pojazd.
Gosia Rdest to kierowca wyścigowy i jedna z najbardziej rozpoznawalnych postaci kobiecego motorsportu w Polsce. Jest Mistrzynią Polski w kartingu, a w swojej karierze startowała m.in. w Formule 4, Audi Sport TT Cup, ADAC TCR Germany, GT4 European Series, W Series oraz Alpine Elf Cup Series. Na swoim koncie ma także sukcesy w wyścigach długodystansowych, w tym dwa klasowe zwycięstwa w 24H Dubai. Na co dzień związana z Żyrardowem.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



