Wziąłeś psa na wakacje? Jeden błąd w upale może cię słono kosztować

REKLAMA
REKLAMA
Sezon urlopowy i fala upałów co roku wracają z tym samym ostrzeżeniem: kilka minut w nagrzanym samochodzie może zabić psa, a jego właściciela narazić na odpowiedzialność – od mandatu po więzienie. Pytanie, które pojawia się coraz częściej, brzmi: czy kara powinna grozić także kierowcom aut z funkcją podtrzymywania temperatury we wnętrzu?
- Mandat za co dokładnie
- Gdy w grę wchodzi znęcanie
- Elektryk, którego klimatyzacja chłodzi na postoju
- Zanim wyruszysz w trasę
Skala zjawiska jest większa, niż mogłoby się wydawać. Jak zwraca uwagę sieć autocentrów AAA AUTO (operator – AURES Holdings), w Polsce żyje dziś ponad 8 mln psów, czyli więcej niż dzieci, a początek wakacji to czas wzmożonych podróży z czworonogami. Według danych przywoływanych przez firmę przy temperaturze zewnętrznej rzędu 28 st. C wnętrze auta – nawet przy lekko uchylonej szybie – po dziesięciu minutach osiąga 38–40 st. C, po pół godziny około 50 st. C, a po godzinie nawet 55 st. C. Psy, w odróżnieniu od ludzi, nie pocą się i regulują temperaturę ciała głównie przez dyszenie, dlatego są szczególnie podatne na udar cieplny.
REKLAMA
REKLAMA
Mandat za co dokładnie
Wbrew obiegowej opinii sankcja nie grozi za samo pozostawienie zwierzęcia w aucie, lecz za stworzenie zagrożenia dla jego zdrowia lub życia. Podstawą wykroczeniową jest art. 77 kodeksu wykroczeń (k.w.), który penalizuje niezachowanie zwykłych lub nakazanych środków ostrożności przy trzymaniu zwierzęcia. Zgodnie z taryfikatorem mandatów policjant lub strażnik miejski może w takim przypadku nałożyć grzywnę w wysokości do 500 zł; jeśli sprawa trafi do sądu, kara grzywny może być wyższa. Kluczowy jest tu element narażenia – to ono, a nie sama obecność psa w pojeździe, decyduje o odpowiedzialności.
Gdy w grę wchodzi znęcanie
Inaczej wygląda sytuacja, w której zwierzę realnie ucierpi. Pozostawienie psa w warunkach prowadzących do cierpienia może zostać zakwalifikowane jako znęcanie się nad zwierzęciem w rozumieniu ustawy o ochronie zwierząt. Za czyn z art. 35 tej ustawy grozi grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat trzech, a w razie działania ze szczególnym okrucieństwem – do lat pięciu. Trzeba też pamiętać, że świadek, który w obawie o życie psa wybije szybę, może działać w granicach stanu wyższej konieczności (art. 26 kodeksu karnego) – ryzyko ponosi zatem nie tylko zwierzę, lecz i sam pojazd.
Elektryk, którego klimatyzacja chłodzi na postoju
Tu pojawia się nowy wątek. Część samochodów elektrycznych – m.in. Tesli (tryb „Dog Mode"), a także aut marek takich jak Smart czy NIO – oferuje funkcję utrzymywania zadanej temperatury we wnętrzu przy wyłączonym i zamkniętym pojeździe. W aucie elektrycznym do pracy klimatyzacji nie jest potrzebny silnik, więc układ może chłodzić kabinę godzinami przy niewielkim zużyciu energii; jednocześnie na ekranie wyświetla się komunikat informujący przechodniów, że zwierzę jest bezpieczne, a temperatura monitorowana.
REKLAMA
Czy kierowca takiego auta powinien obawiać się mandatu? W mojej ocenie – nie, o ile funkcja faktycznie działa i utrzymuje bezpieczną temperaturę. Konstrukcja obu sankcji opiera się bowiem na przesłance zagrożenia (art. 77 k.w.) albo cierpienia zwierzęcia (znęcanie). Jeśli tej przesłanki nie ma, bo wnętrze jest skutecznie schładzane, odpada presłanka do karania. Odpowiedzialność właściciela dotyczy realnego stanu zwierzęcia, a nie samego faktu opuszczenia pojazdu. Warto jednak zastrzec trzy rzeczy.
Po pierwsze, ciężar wykazania, że pies był bezpieczny, w praktyce spocznie na kierowcy – a ocena sytuacji należy do funkcjonariusza na miejscu. Po drugie, awaria układu, rozładowanie baterii czy przypadkowe wyłączenie funkcji przywracają ryzyko odpowiedzialności. Po trzecie, technologia nie chroni przed dobrą wiarą przechodnia, który komunikatu nie zauważy i zbije szybę. Sama etykieta „auto elektryczne" niczego więc nie przesądza – decyduje to, czy zwierzęciu realnie nic nie grozi.
Zanim wyruszysz w trasę
Niezależnie od wyposażenia auta podstawą pozostaje rozsądek kierowcy. Jak przypominają eksperci AAA AUTO, w podróży z psem warto zadbać nie tylko o klimatyzację, lecz także o regularne postoje, stały dostęp do świeżej wody i możliwość odpoczynku w cieniu. Jeżeli samochód musi stanąć w pełnym słońcu, nagrzewanie kabiny da się ograniczyć, stosując osłony przeciwsłoneczne na szyby lub przykrywając deskę rozdzielczą jasnym materiałem. Znaczenie ma również wybór miejsca postoju – z zastrzeżeniem, że cień przemieszcza się wraz ze słońcem i już po kilkunastu minutach pojazd może znaleźć się w pełnym nasłonecznieniu.
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



