Koniec płatnego parkowania poza ścisłym centrum? Petycja w Sejmie chce ograniczyć strefy i dać darmowe weekendy

REKLAMA
REKLAMA
Do Sejmu trafiła petycja, która może wywrócić zasady parkowania w wielu miastach. Jej autor chce, by strefy płatnego parkowania dało się ustanawiać ustawowo tylko w ścisłych centrach, a dodatkowo proponuje darmowe weekendy i ograniczenie godzin pobierania opłat. Sprawą zajmuje się już komisja sejmowa - pytanie, czy posłowie pójdą w kierunku ustawowych ograniczeń dla samorządów - burza gotowa.
- Koniec z płatnym parkowaniem poza centrami miast, niższe stawki, więcej dni bez opłat - kierowcy czekają na to, co wydarzy się w Sejmie
- To może pokrzyżować plany samorządom i ograniczyć strefy płatnego parkowania
- Stolica na celowniku jako zły przykład stanowienia SPP
- Konkretne propozycje zmian - strefy płatnego parkowania zostaną, ale będą poważne ograniczenia w ich ustanawianiu, a miasta stracą dowolność reguł
- Czy kierowcy są nadmiernie obciążeni daninami publicznymi?
- Ograniczenia w SPP - jakie szanse i kiedy decyzja?
- Temat wrażliwy społecznie - parkowanie w mieście to kolejny koszt związany z posiadaniem auta
Koniec z płatnym parkowaniem poza centrami miast, niższe stawki, więcej dni bez opłat - kierowcy czekają na to, co wydarzy się w Sejmie
Płatne parkowanie to temat, który elektryzuje miliony Polaków. Szczególnie tych, którzy z niedowierzaniem obserwują, jak strefy płatnego parkowania rozrastają się niczym grzyby po deszczu. Najpierw centrum, potem sąsiednie dzielnice, a teraz już niemal obrzeża miast. Czy tak musi być? Niekoniecznie – przynajmniej według autora petycji, która trafiła na biurko sejmowej komisji ds. petycji.
REKLAMA
REKLAMA
To może pokrzyżować plany samorządom i ograniczyć strefy płatnego parkowania
Dokument zarejestrowany pod numerem BKSP-155-X-777/25 to nie jest kolejna anonimowa skarga. To konkretna propozycja zmian w ustawie o drogach publicznych. Autor petycji nie owija w bawełnę – jego zdaniem obecna polityka parkingowa polskich miast zakrawa o absurd.
Główny postulat? Ustawowe ograniczenie stref płatnego parkowania wyłącznie do ścisłych centrów miast. Żadnych rozszerzonych stref na peryferiach, żadnego płacenia za postój w dzielnicach, które z centrum nawet nie sąsiadują. Brzmi jak marzenie każdego kierowcy? Być może. Ale to dopiero początek listy życzeń.
Stolica na celowniku jako zły przykład stanowienia SPP
Autor petycji szczególnie ostro rozprawia się z polityką parkingową stolicy. Wskazuje, że warszawskie strefy płatnego parkowania zaczęły już obejmować tereny sąsiadujące z ogródkami działkowymi. Dla wielu mieszkańców to symbol absurdu - płacić za parkowanie w miejscu, gdzie w promieniu kilometra więcej jest altanek niż biurowców.
REKLAMA
Co więcej, petycja zwraca uwagę na plany władz Warszawy dotyczące dzielnicy Włochy. Zdaniem autora wprowadzenie płatnego parkowania w tej lokalizacji byłoby kuriozalne, ponieważ dzielnica znajduje się na obrzeżach Warszawy. To argument, który może trafić do wielu kierowców. Bo jeśli płatne parkowanie miało rozwiązywać problem zatłoczenia centrum, to co robi na przedmieściach?
Konkretne propozycje zmian - strefy płatnego parkowania zostaną, ale będą poważne ograniczenia w ich ustanawianiu, a miasta stracą dowolność reguł
Petycja to nie tylko krytyka. Są też konstruktywne propozycje. Autor przedstawia pakiet rozwiązań, które jego zdaniem powinny znaleźć się w znowelizowanej ustawie o drogach publicznych.
- Po pierwsze – ograniczenie godzin obowiązywania płatnego parkowania maksymalnie do godziny 18:00. Koniec z sytuacjami, gdy wracając z pracy o 19:00, trzeba jeszcze płacić za postój pod własnym blokiem.
- Po drugie – całkowicie bezpłatne parkowanie w soboty, niedziele i święta. Autor argumentuje to w sposób, który może zaskoczyć: chodzi o utrzymywanie więzi rodzinnych. Jego zdaniem darmowe weekendy ułatwią odwiedziny u rodziny mieszkającej w innych częściach kraju.
- Po trzecie – zamiast rozszerzania stref płatnych, miasta powinny inwestować w nowe parkingi, usuwać wraki samochodów blokujące miejsca postojowe oraz likwidować niepotrzebne słupki.
Czy kierowcy są nadmiernie obciążeni daninami publicznymi?
Jednym z najciekawszych wątków petycji jest kwestia obciążeń finansowych polskich kierowców. Autor zwraca uwagę, że właściciele aut płacą już podatki drogowe, akcyzę i szereg innych danin. W zamian – jego zdaniem – powinni mieć zapewnioną możliwość bezproblemowego zaparkowania.
Szczególnie ostro petycja rozprawia się z argumentami zwolenników komunikacji publicznej. "Argumenty o tym, iż powinni korzystać z komunikacji publicznej, należy włożyć między bajki" – pisze wprost autor. Wskazuje, że transport zbiorowy jest już przeciążony, szczególnie w godzinach szczytu.
Nie oszczędza też lokalnych polityków. Zarzuca radnym miejskim i burmistrzom hipokryzję – zachęcają do korzystania z autobusów i tramwajów, a sami jeżdżą "luksusowymi autami". Mocne słowa, które z pewnością wywołają dyskusję.
Ograniczenia w SPP - jakie szanse i kiedy decyzja?
Tu trzeba wyraźnie podkreślić – mówimy o petycji, nie o projekcie ustawy. To istotna różnica. Dokument trafił do sejmowej komisji ds. petycji, która dopiero rozpatrzy, co z nim zrobić.
Możliwości jest kilka. Komisja może uznać petycję za bezzasadną i odrzucić. Może też przekazać ją odpowiednim ministerstwom do analizy. W najdalej idącym scenariuszu postulaty mogłyby stać się podstawą do prac nad zmianą przepisów. Ale do tego droga daleka. Na razie nie wiadomo, kiedy komisja zajmie się tą konkretną sprawą. Nie ma też żadnych sygnałów, czy którakolwiek z partii politycznych zamierza podchwycić temat.
Temat wrażliwy społecznie - parkowanie w mieście to kolejny koszt związany z posiadaniem auta
Niezależnie od losów petycji, porusza ona kwestię, która budzi emocje w całej Polsce. Strefy płatnego parkowania rozrastają się praktycznie we wszystkich większych miastach, a często korzystają z tego i mniejsze miejscowości. Samorządy argumentują, że to narzędzie walki z korkami i sposobem na zachęcenie mieszkańców do korzystania z komunikacji publicznej. Kierowcy widzą to inaczej. Dla wielu z nich płatne parkowanie to po prostu kolejny podatek – tym razem od posiadania samochodu w mieście.
Czy ustawowe ograniczenie kompetencji samorządów to dobry pomysł? Zwolennicy powiedzą, że chroni to obywateli przed nadgorliwością lokalnych władz. Przeciwnicy – że odbiera miastom narzędzia do kształtowania własnej polityki transportowej. Każdy ma swoje racje - pytanie jakie będzie zdanie komisji.
Źródło: sejm.gov.pl
REKLAMA
© Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A.
REKLAMA



