Nowa kara dla kierowców. Wystarczy jeden błąd na przejeździe, by stracić prawo jazdy

REKLAMA
REKLAMA
Jeden moment nieuwagi na przejeździe kolejowym może oznaczać dla kierowcy znacznie więcej niż mandat. Rząd chce, by wjazd na przejazd przy czerwonym świetle skutkował utratą prawa jazdy na trzy miesiące, a w przypadku skazania za spowodowanie katastrofy kolejowej wprowadzony został obligatoryjny zakaz prowadzenia pojazdów na co najmniej trzy lata. Projekt zmian trafił już pod obrady Sejmu.
- Nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym ma poprawić bezpieczeństwo na przejazdach kolejowo-drogowych
- Liczba ofiar i wypadków na przejazdach
- Natychmiastowe zatrzymanie prawa jazdy na okres 3 miesięcy
- Zakaz prowadzenia pojazdów nawet na 3 lata
- Politycy o projekcie
- Obecne kary za wykroczenie na przejeździe?
Nowelizacja ustawy Prawo o ruchu drogowym ma poprawić bezpieczeństwo na przejazdach kolejowo-drogowych
W piątek w Sejmie odbyło się pierwsze czytanie rządowego projektu nowelizacji ustawy Prawo o ruchu drogowym, który ma poprawić bezpieczeństwo na przejazdach kolejowo-drogowych. Proponowane zmiany są odpowiedzią na wypadek w Sokolnikach Suchych (woj. mazowieckie), gdzie - według wstępnych ustaleń śledczych - kierujący pojazdem ciężarowym wjechał na tory mimo czerwonego światła na sygnalizatorze i zderzył się z pociągiem InterCity. W wypadku zginęła pasażerka pociągu.
REKLAMA
REKLAMA
Liczba ofiar i wypadków na przejazdach
Wiceszef resortu infrastruktury Stanisław Bukowiec, przedstawiając projekt, podał dane Komendy Głównej Policji, z których wynika, że w 2024 r. na przejazdach kolejowych odnotowano 39 wypadków, w których śmierć poniosły 23 osoby, a 29 odniosło obrażenia. Winę kierującego pojazdem ustalono w 32 przypadkach, co stanowi ponad 80 proc. wszystkich zdarzeń. Rok później zanotowano 51 wypadków, w których zginęło 27 osób, a 40 zostało rannych, a winę kierującego stwierdzono w 38 przypadkach.
- Dane za rok bieżący obejmujące okres do końca sierpnia 2026 roku wskazują na 35 wypadków, 16 ofiar śmiertelnych oraz 40 osób rannych, przy czym w 30 przypadkach ustalono winę kierującego pojazdem - mówił Bukowiec.
Wiceminister podał także dane pochodzące systemu automatycznego nadzoru Red Light, funkcjonującego w ramach Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD). Wynika z nich, że w roku 2024 zarejestrowano 12 277 naruszeń, w roku 2025 7 430 naruszeń, a w tym roku według stanu na 8 września odnotowano już 4 489 naruszeń.
REKLAMA
- Fakt utrzymywania się wysokiej liczby naruszeń mimo dotkliwości obowiązujących sankcji stanowi jednoznaczną przesłankę do wprowadzenia instrumentów o charakterze nie tylko represyjnym, lecz głównie prewencyjnym i natychmiastowym - mówił wiceminister.
Natychmiastowe zatrzymanie prawa jazdy na okres 3 miesięcy
Dodał, że projekt przewiduje zmiany w trzech aktach prawnych: ustawie Prawo o ruchu drogowym, ustawie Kodeks karny oraz w ustawie o kierujących pojazdami. - Regulacja opiera się na dwóch komplementarnych filarach: filar pierwszy - natychmiastowe zatrzymanie prawa jazdy na okres 3 miesięcy. Projekt wprowadza prawo do natychmiastowego zatrzymania prawa jazdy na 3 miesiące, przez funkcjonariusza dokonującego kontroli drogowej, w przypadku stwierdzenia, że kierujący pojazdem po pierwsze ominął opuszczony zapory lub półzapory, wjechał na przejazd kolejowy w czasie opuszczania zapór lub półzapór, albo przed zakończeniem ich podnoszenia, wjechał na przejazd mimo nadawania sygnału czerwonego, sygnału czerwonego migającego lub dwóch naprzemiennie migających sygnałów czerwonych, wjechał na przejazd mimo braku możliwości kontynuowania jazdy po jego drugiej stronie - mówił Bukowiec.
Zakaz prowadzenia pojazdów nawet na 3 lata
Mówiąc o drugim filarze zaznaczył, że chodzi o obligatoryjny środek karny w postaci zakazu prowadzenia pojazdów. - Projekt przewiduje przekształcenie fakultatywnego dotychczas środka karnego w postaci zakazu prowadzenia pojazdów w środek obligatoryjny, w przypadku skazania za przestępstwo spowodowania katastrofy w komunikacji z ustawowym minimalnym okresem orzekania wynoszącym co najmniej 3 lata - mówił.
Dodał, że w przypadku sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w komunikacji, niezależnie od tego, czy skutek w postaci katastrofy ostatecznie nastąpił, zakaz orzekany będzie na okres nie krótszy niż 1 rok.
Bukowiec przekazał, że w informacji uzyskanych od przewoźników kolejowych wynika, że przeciętny koszt zdarzenia połączonego z wykolejeniem składu może sięgać kilkunastu milionów złotych. Dodał, że takie zdarzenie prowadzi do sparaliżowania ruchu kolejowego na wiele godzin, a niejednokrotnie na wiele dni.
Politycy o projekcie
Karolina Pawliczak (KO) podkreśliła, że jest to jeden z „tych projektów, gdzie nie potrzeba ani wielkiej polityki, ani wielkich słów”. - To po prostu projekt o bezpieczeństwie na przejazdach kolejowo-drogowych. W przedstawionym projekcie cel jest prosty. Ograniczyć liczbę tragicznych zdarzeń na przejazdach kolejowych i skuteczniej reagować na najbardziej niebezpieczne zachowania - mówiła. Dodała, że klub KO poprze projekt.
Rafał Weber (PiS) zwrócił uwagę, że takie rozwiązania były zapowiadane już w ubiegłym roku, jednak Ministerstwo Infrastruktury się z nich wycofało. - W międzyczasie doszło do bardzo wielu tragedii na przejazdach drogowo-kolejowych - mówił.
Łukasz Kmita (Rozwój Plus) zapowiedział, że jego klub będzie popierał każde działania, które będą zwiększały bezpieczeństwo zarówno kierowców, jak i osób prowadzących pociągi, maszynistów, ale także drużyn konduktorskich.
Marek Sawicki (PSL-TD) przypomniał, że kierunek zmian jest związany przede wszystkim z potrzebą odpowiedzi na serię tragicznych zdarzeń, do których dochodziło w ostatnim czasie na przejazdach kolejowo-drogowych. Zapowiedział, że jego klub opowiada się za dalszym procedowaniem projektu.
Również zdaniem Witolda Tumanowicza (Konfederacja) bezpieczeństwo na przejazdach kolejowych „wymaga zdecydowanej reakcji”, a wjazd na przejazd przy włączonej sygnalizacji albo wtedy, gdy po drugiej stronie nie ma miejsca do jego opuszczenia, może w ciągu kilku sekund doprowadzić do tragedii. - Dlatego zaostrzenie odpowiedzialności za takie zachowania ma uzasadnienie - mówił. W jego ocenie proponowane przepisy zasługują na poparcie.
Mirosław Suchoń (Centrum) zauważył, że mało kto uświadamia sobie, że spotkanie z lokomotywą na przejeździe kolejowym „to zetknięcie się z brutalną, ciężką, niszczącą fizyką, która bardzo często i coraz częściej powoduje tragiczne konsekwencje - powoduje śmierć”. - Te przepisy bezzwłocznie powinny zostać przyjęte - podkreślił.
Obecne kary za wykroczenie na przejeździe?
Obecnie za wykroczenia na przejeździe kolejowym grozi 2 tys. zł mandatu, 15 punktów karnych, a przy ponownym popełnieniu tego samego czynu w ciągu dwóch lat mandat w wysokości 4 tys. zł. Sankcje te dotyczą m.in. wjazdu na czerwonym świetle lub migających sygnałach, wjeżdżania, gdy zapory się opuszczają lub się nie podniosły, omijania opuszczonych rogatek oraz wjazdu na tory, jeśli nie ma miejsca dla pojazdu po ich drugiej stronie.
REKLAMA
REKLAMA


